środa, 23 czerwca 2010

Phở plus (Oj!)

Wracając dzisiaj wieczorem z przedstawienia teatralnego francuskiej sztuki  Les montagnes russes (przetłumaczonej)  spacerem po zachodniej stronie centralno zachodniej ulicy Iron Street, po której jeździły niegdyś tramwaje, a teraz tylko nieczęste autobusy #157, mijając nowoczesny gmach mennicy państwowej, zimno, słońce gdzieś zachodziło, księżyc pewnie wschodził, deszcz zaczynał lekko pokropywać, samochody szaleńców pędziły, natknąłem się na nową restaurację, która wygłądała mi na Wietnamską, na szyldzie widniała bowiem reklama mojej ukochanej zupy rosołowo-flakowo-mięsnej  Phở, która od lat niejednokrotnie i niezawodnie leczyła moje i nie tylko moje grypy oraz przeziębienia, kiedy zauważyłem na sąsiedniej szybie tej samej jadłodajni duży napis oznajmiający lokalny,  a nieznany w Zachodnich Stanach Zjednoczonych przysmak, pod podejrzanie nie-wietnamską  nazwą Kebab.  Więc phở i co?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz